~Rozdział III~
Posterunkowa Wysocka przekroczyła właśnie próg komendy. Miała dziś dzienną zmianę, tak jak jej chłopak- dyżurny Jacek. Postanowiła, że przyjdzie wcześniej, by móc się z nim spotkać. Gdy szła po schodach na drugie piętro natknęła się na swojego ojca.
-Dzień dobry, Olu. Ty już w pracy? Przecież odprawa dopiero
o ósmej.-Wysocki spojrzał na nią podejrzliwie.
-Czyżbyś znowu szła do Nowaka?-powiedział donośnym głosem
komendant.
Nie podobało mu się to, że jego jedyna córeczka spotyka się
z policjantem. Przecież ona zasługuje na kogoś lepszego! Lekarza, prawnika,
kogokolwiek! Pamiętał swoje ogromne zaskoczenie, kiedy Ola oświadczyła mu, że
spotyka się z dyżurnym. Przecież on był mundurowym, do cholery! Jego córka
zaczęła bardzo niebezpieczną grę, wiążąc się z kimś z kim pracuje.
A on czuł się bezsilny. Chciał dla niej jak najlepiej,
jednak czuł, że w ostatnim czasie odsunęli się od siebie. Stwierdził jednak, ze
się nie podda. Nigdy.
- Owszem, idę do Jacka.-odrzekła ze spokojem Ola. To
zaskoczyło Wysockiego, spodziewał się ,że jego córka znów zacznie krzyczeć,
wszczynając tym samym kolejną awanturę. Widać zmieniła taktykę ‘’gry’’.
Sprytne.
- Olu, wiesz, jakie jest moje zdanie na temat…-zaczął
delikatnie Wysocki. Chciał spróbować spokojnie dogadać się z córką.
- Tak, tato, wiem. Mogę już iść?-zapytała Olka.
Komendant zacisnął usta i przepuścił ją bez słowa. Trudno,
spróbuje później.
Dziewczyna wbiegła po schodach i ruszyła do gabinetu
dyżurnego.
W środku zobaczyła ubranego w granatowy mundur Jacka. Stał
przy wysokiej, metalowej szafce, widocznie szukał jakiś dokumentów. Gdy po
chwili odwrócił się, zobaczył Olę. Uśmiechnął się ciepło i próbował pocałować
ją na przywitanie, jednak ta odsunęła się i spojrzała na niego z wyrzutem.
-Jacek, rozmawialiśmy o tym setki razy…nie w pracy!-
upomniała go posterunkowa.
-Widzę, ze moja księżniczka jest dzisiaj nie w humorze-
uśmiechnął się chłopak, dając jej delikatnego kuksańca.
-Za to ty jak zwykle radosny…-mruknęła dziewczyna.
-Hej, Ola, stało się coś?- tym razem Jacek przybrał poważny wyraz
twarzy. Ola wyglądała na zmartwioną, chciał dowiedzieć się, co się stało.
-A jak myślisz? Ojciec! Znowu.. mam go dosyć! Znowu chce
kierować moim życiem!- krzyknęła posterunkowa. Był to krzyk pełen rozpaczy i
bezsilności. Jacek spojrzał na nią ze współczuciem. Chciał jej pomóc, jednak…
-Oleńko… twój ojciec chce dla ciebie dobrze, tylko po prostu
okazuje to w nieco dziwny sposób…-zaczął chłopak
Ola bez słowa wtuliła się w Jacka. Nie mówili nic, słowa
były tutaj zbędne. Liczyło się tylko to, że są razem. Po kilku długich minutach
dyżurny w końcu odezwał się.
-Być może mam coś, co mogłoby poprawić ci humor…-zaczął
nieśmiało Jacek. Nie był pewny, czy to odpowiedni moment. Nie chciał, bo Ola
pomyślała, że nie interesują go jego problemy.
-Jeśli to ma być twój kolejny błyskotliwy żart, to dziękuję-
dziewczyna spojrzała na niego z uśmiechem. Odetchnął z ulgą. Nie była zła.
- Co byś powiedziała, gdybym zabrał cię dzisiaj do
restauracji na romantyczną kolację?-zapytał z nadzieją Jacek. Miał ogromną
nadzieję, że posterunkowa się zgodzi.
- Bardzo chętnie, przyda mi się trochę przyjemności- odparła
z uśmiechem posterunkowa, całując Jacka w policzek.
-Dziękuję, ze się zgodziłaś-powiedział z wdzięcznością
Jacek. Bardzo zależało mu na dzisiejszym spotkaniu, bo to właśnie dziś miał
zadać Aleksandrze pewne nurtujące go od dawna pytanie…
Olka spojrzała na zegarek. Dochodziła ósma.
-Chodźmy już, spóźnimy się na odprawę. Ojciec zrobi nam
kolejną awanturę-odparła zrezygnowana Olka. Widać było, że ma dość komendanta.
Jacek ujął jej delikatną dłoń, ściskając lekko. Chciał, by
wiedziała, że zawsze przy niej będzie, nie opuści w trudnych chwilach.
Ona zrozumiała przekaz i uśmiechnęła się do niego z
wdzięcznością.
Trzymając się za ręce udali się na odprawę.
Kilka godzin później, po skończonej służbie.
Spotkali się przy wejściu do restauracji. Jacek pocałował ją
czule na przywitanie. Ona jedynie zaśmiała się i przytuliła do niego. Wyglądała
cudownie. Ubrana była w długą, czerwoną sukienkę z czarnymi dodatkami. Miała
również ciemne baleriny oraz piękną, srebrną biżuterię. Patrzył na nią z
uwielbieniem. Zdecydowanie wolał ją w sukienkach. Wyglądała wtedy niczym
księżniczka.
Weszli do środka pięknej restauracji, rozglądając się nieco.
Pomieszczenie było duże i przestronne, utrzymane w toni ciepłych, letnich barw. Stoliki nakryte
były aksamitnymi obrusami, na każdym z nich był wazon pełen kwiatów.
Na ścianach, w misternie zdobionych ramach wisiały cudne
krajobrazy.
Ola spojrzała na Jacka z zachwytem w oczach, a on uśmiechnął
się. Widać było, że dziewczynie spodobało się to miejsce.
Usiedli przy stoliku blisko ogromnego okna.
Po chwili podszedł do nich elegancko ubrany kelner. Po
krótkim namyśle złożyli zamówienia.
-Jacek, tu jest wprost cudownie! Ale… z jakiej okazji mnie
tu zaprosiłeś?- spytała Ola.
Odwrócił wzrok. To był idealny moment, by zadać TO pytanie.
Ale…znów ogarnęły go wątpliwości.
Może to jeszcze za wcześnie…
-Dlaczego miałbym mieć jakąś okazję? Po prostu chciałem
spędzić z tobą trochę czasu w nieco innych okolicznościach-odparł Jacek,
śmiejąc się nerwowo.
Szlag! To była wręcz świetna okazja! Brawo, Jacek- pomyślał chłopak, zły na siebie.
Trudno…spróbuję jeszcze raz.
Po chwili zaczęli rozmawiać, z początku, ze względu na
miejsce nieco nieśmiało, potem jednak śmiali się i żartowali jak zawsze.
Kilka minut później przyszedł kelner z ich zamówieniem.
Dania wyglądały wyśmienicie, tak też smakowały. Jacek widział, że Ola patrzy z
uwielbieniem na talerz. Obydwoje uwielbiali ryby.
Posiłek zjedli w milczeniu. W pewnym momencie jednak chłopak ujął rękę dziewczyny,
głaszcząc ją delikatnie. Zaczął mówić:
-Oleńko… chciałbym, żebyś wiedziała, że jesteś najlepszym,
co mnie do tej pory spotkało. Kocham cię ponad życie, jesteś dla mnie
wszystkim, co dobre. Wiem, że może za szybko na tę decyzję, ale…
~~~~
Tak, ja też potrafię być wredna ^^
Właśnie ten rozdział będzie ostatnim z serii ‘’jest miło i
fajnie’’. Od następnego możecie
spodziewać się…akcji? Zaskoczenia? Tragedii? Z pewnością ‘’zacznie się dziać’’
xD
Jak myślicie, o co Jacek chciał zapytać Olę i jaka będzie
jej decyzja?
Dziękuję również wszystkim komentującym. Dziękuję za
niewyobrażalne wsparcie, jakie mi dajecie!
Do zobaczenia w kolejnym
rozdziale!
~~~~
Pewnie Jacek chce oświadczyć się Oli.
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział!
Pozdrawiam i życzę weny.
Wesołych świąt
żabka
Nie,to nie oświadczyny ^^
UsuńDziękuję,wesołych świąt ^^
To może chce, żeby razem zamieszkali :)
UsuńMoże gdzieś ją zabierze. Czekam na next i zapraszam do mnie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny. + Wesołych świąt.
Mała. ♥
Nie,również nie o to chodzi.
UsuńWesołych świąt! ^^
Pewnie się jej oświadczy. Super :) Zdrowych i Wesołych ;)
OdpowiedzUsuńNie,nie chodzi o oświadczyny ^^
UsuńNawzajem! ^^
Świetne opowiadanie. Nie mam pojęcia o co może chodzić.
OdpowiedzUsuńNie proszę tylko nie przed światami... poczekaj z akcją do końca świat
Alicja
Opowiadanie cudowne .Zdrowych Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia . Pozdrawiam i życzę weny Ela . Czekam na next nie mam pojęcia o co może chodzić Jackowi
OdpowiedzUsuńDopiero znalazłam Twojego bloga jest super
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam z niecierpliwością na next
Magda