~Rozdział IV~
-Ale…zamieszkajmy razem! Moglibyśmy wprowadzić się do mnie,
mieszkanie jest dosyć duże dla dwóch osób…
Ola patrzyła na niego bez słowa, z zaskoczeniem w oczach.
Całkowicie nie spodziewała się takiego pytania. Przecież spotykała się z
Jackiem dopiero od kilku tygodni! Kochała go, owszem, ale na taką decyzję było
po prostu za szybko.
Zastanawiała się, jak w marę delikatnie przekazać mu tę
informację. Nie chciała ranić uczuć chłopaka, jednak on też musiał ją
zrozumieć…
Aleksandra spojrzała na Jacka nieśmiało, nadal milcząc.
Chłopak spodziewał się odpowiedzi. Widział ją w jej oczach.
-Posłuchaj…-zaczęli jednocześnie, po chwili jednak milknąc,
czekając wzajemnie na kolejny ruch.
-Zacznij pierwsza-powiedział Jacek. Może jednak…
-Jacek, wybacz, ale ja nie jestem jeszcze na to gotowa.
Kocham cię, jednak wspólne mieszkanie to dla mnie, na chwile obecną, zbyt
wiele-spojrzała na chłopaka, oczekując reakcji. Uśmiechnęła się też delikatnie,
próbując rozładować sytuację, która stała się nieco napięta.
Jacek przez chwilę patrzył na nią nie okazując żadnych
uczuć, jednak po chwili uśmiechnął się ciepło.
-Nic nie szkodzi, rozumiem.- powiedział, trzymając ją za
delikatne dłonie.
Z jednej strony czuł żal, z drugiej-rozumiał posterunkową.
Być może zbyt szybko podjął tą decyzję. Nie było sensu drążyć dalej tego
tematu. Przecież nie wszystko stracone! Może kiedyś jeszcze zamieszkają razem.
Obydwoje uśmiechnęli się. Atmosfera na powrót stała się
luźna i swobodna.
Znów zaczęli rozmawiać, tak jakby tamto pytanie nigdy nie
padło. Jacek był za to bardzo wdzięczny posterunkowej, która zręcznie unikała
tego tematu.
Po długich minutach wspólnej rozmowy dziewczyna spojrzała na
zegarek.
-Późno już, a jutro mamy służbę. Powinniśmy się zbierać.
Obydwoje wstali i trzymając się za ręce skierowali się do
wyjścia.
Jacek przytulił Olę . Stali tak w milczeniu, kiedy chłopak
nagle odwrócił się, patrząc dziewczynie prosto w oczy.
-Dziękuję, że jesteś-wyszeptał cicho Jacek, nadal patrząc
jej w oczy.
Ona uśmiechnęła się jedynie i mocniej do niego przytuliła.
Po tym pożegnaniu oboje skierowali się w swoje strony- Jacek do swojego
samochodu, Ola do czekającej na nią taksówki.
Chłopak usiadł za kierownicą swojej czarnej Hondy.
Westchnął, chowając twarz w dłoniach.
To nie tak miało być…
Zawiódł się. Nawet nie starał się ukrywać, że decyzja posterunkowej zawiodła
go, jednakże postanowił, że da jej więcej czasu. Szczególnie biorąc pod uwagę
przeszłość jej poprzednich związków. Ola nigdy nie zaznała szczęścia w miłości,
chociażby z Szymonem, który okazał się być narkomanem. Nie chciał naciskać, jak
nie, to nie. W jakimś stopniu rozumiał również jej niepewność .Z pewnością trudno
było jej zapomnieć o ciężkich chwilach, a on poprzysiągł sobie, że będzie dla
niej wsparciem i oparciem w każdym momencie.
Chłopak potrząsnął głową, próbując pozbyć się dręczących go
myśli. Odpalił samochód i wyjechał z parkingu restauracji.
Pogoda była dosyć nieciekawa. Przejmujący chłód dawał o
sobie znać, od kilku minut obficie padał deszcz. Na drogach było niebezpiecznie,
należało zachować szczególną ostrożność.
Jackowi udało się na chwilę oderwać od ciężkich myśli.
Jechał powoli niezbyt zatłoczoną ulicą, wsłuchując się w skoczną melodię
nieznanej mu piosenki ,dobiegającej z radia.
Po kilku minutach jazdy usłyszał dobrze znany dźwięk jego
telefonu. Natychmiast wyjął go z kieszeni, zerkając na ekran. To był jego brat.
-Słucham?-mruknął ze zrezygnowaniem. Nie miał teraz ochoty
na braterskie pogaduszki.
-I jak, jak? Zgodziła się?- pytał zaaferowany Tomek. Wydawał
się być bardzo przejęty tą sytuacją. Zresztą, to on zaproponował, żeby Jacek
zabrał ją właśnie do tej restauracji. Jego ulubionej.
-A jak ci się wydaje?-odpowiedział pytaniem młodszy z braci,
używając tego samego, znudzonego tonu.
-Z twojego głosu wnioskuję, ze raczej się nie udało…-powiedział
nieco speszony mężczyzna. Jacek niemal mógł zobaczyć, jak odwraca wzrok i
przeczesuje nerwowo ręką włosy. Rob i tak zawsze, kiedy jest zdenerwowany.
-Brawo, Sherlocku!-odparł sarkastycznie. Naprawdę nie miał
ochoty na te rozmowę.
-No, spokojnie…zapewne tłumaczyła się tym, że nie jest
jeszcze gotowa?-spytał delikatnie.
-Tak, tak…zaraz, skąd ty o tym wiesz?- spytał zupełnie
zaskoczony Jacek. Jego brat bez wątpienia był jedną z najmądrzejszych znanych
mu osób, ale coś takiego? To nie w jego stylu.
-Nazwijmy to ‘’braterską intuicją’’-zaśmiał się Tomek.
Jacek również się uśmiechnął. Tak, tylko on jest w stanie
tak poprawić mi humor.
-Ale wracając do tematu. Jak się z tym czujesz?-jego głos na
powrót stał się poważny.
-Dobrze…to znaczy nie, ale nie mam jej tego za złe…-
próbował nieporadnie wyjaśnić Jacek.
-Zuch chłopak! Cieszę się, że nie przeżyłeś tego tak bardzo.
Przecież nie wszystko stracone! Daj jej tylko trochę czasu.
-Tak, wiem…-w tej chwili jego głos się urwał, połączenie
zostało przerwane.
-Jacek…Jacek?!Słyszysz mnie?-krzyczał Tomek. Co mogło się stać?
…..
Pod wpływem ,mokrej
nawierzchni samochód zakołysał się bardziej, niż zwykle.
Nagle usłyszałem intensywny
pisk.
Grzechot, łomot,
trzask, łamanie, kruszenie…
Niczym przez mgłę
patrzyłem, jak kierowca sąsiedniego samochodu wysiada, podchodząc bliżej,
zatrzymując się na mój widok. Nie mogłem dostrzec jego twarzy, nie widziałem,
co wtedy czuje.
Mężczyzna pobiegł w kierunku
głównej ulicy, krzycząc coś głośno. Może poszedł wezwać pomoc?
Wątpię, czy jest w
stanie zrobić to na czas.
Moje nogi się nie
ruszały, nie mogłem poczuć nic obok mojej talii. Nawet jeśli przeżyję teraz,
zapewne umrę z powodu utraty krwi.
To boli…to tak bardzo
boli!
…dlaczego ten wszechświat jest tak okrutny?
......
~~~~Czwarty rozdział za nami!
Wiem, że większość osób ma teraz ochotę mnie zabić.
Przepraszam. Powiem tylko tyle-nie pisałam, ponieważ obowiązki szkolne
całkowicie mnie przytłoczyły. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie.
A co do samego rozdziału-jak wam się podobał?
Końcówka będzie kluczem do czegoś zupełnie innego, ale tu
pojawia się pytanie. Czy kierowca zdąży wezwać pomoc? Czy uda się uratować
Jacka? Jak na wiadomość o wypadku zareagują Ola i najbliżsi chłopaka? To
wszystko już w następnym rozdziale!
*wiem, teraz brzmię jak Polsat xD*
Do następnego!
~~~~~
~~~~~