piątek, 4 marca 2016

Rozdział VII

~Rozdział VII~

Nagle usłyszała za sobą znajomy, ciepły głos.
-Pani Olu!- krzyknęła biegnąca w stronę posterunkowej pielęgniarka, którą przed chwilą spotkała.
Aleksandra odwróciła się zrezygnowana i patrzyła, jak kobieta zatrzymuje się przy niej, próbując złapać oddech.
-Coś się stało?- spytała policjantka
-Chciałaby pani wejść do pana Jacka?- spytała z delikatnym uśmiechem, obserwując, jak twarz drugiej kobiety z zmęczonej i wyczerpanej powoli zmienia się na szczęśliwą i pełną nadziei.
-Tak, oczywiście! Ale…-  nagle przypomniała coś sobie i nieco posmutniała.
-Lekarz nie pozwolił mi tam teraz wchodzić. Jacek musi odpoczywać, tak powiedział- oświadczyła Ola znów odwracając się ku szklanym drzwiom.
-Wiem, słyszałam. Ale proszę zobaczyć, mam klucze i mogę panią wpuścić. Tylko… niech to zostanie między nami, w porządku?- spytała pielęgniarka, wyjmując z kieszeni pęk małych kluczyków, szukając tego odpowiedniego.
-Tak, oczywiście! Dziękuję pani!- wykrzyczała uradowana Olka i już miała po raz kolejny tego dnia rzucić się jej w ramiona, jednak w ostatniej chwili się powstrzymała.
Kobieta podeszła do drzwi , otwierając je.  Szerokim ruchem ręki zaprosiła kobietę do środka.
Gdy tylko Ola przekroczyła próg pomieszczenia dopadł ją ten sam nieprzyjemny, szpitalny zapach, który musiała znosić przez kilkanaście lat swojego dzieciństwa, kiedy to każdą wolną chwilę spędzała przy chorej matce. Na samą myśl o tym brunetka poczuła łzy w oczach, ale nawet nie próbowała ich powstrzymywać. Zbyt wiele dziś się wydarzyło, nie było sensu udawać ‘’twardej’’.
Pokój był duży i przestronny, był w stanie pomieścić 6 osób. Olka przyjrzała się innym pacjentom. Jeden z nich miał złamaną nogę, drugi rękę, jeden leżał z pustym wzrokiem, a inny po prostu spał. Jednak pośród nich był również Jacek, jej Jacek. Leżał na ostatnim, śnieżnobiałym łóżku. Nie wyglądał ani trochę lepiej, niż wcześniej. Posterunkowa niepewnie podeszła do niego. Przez chwilę patrzyła tylko w ciszy, a potem usiadła na brzegu łóżka, automatycznie kładąc dłoń na jego bladej twarzy. Niemal natychmiast w jej oczach pojawiły się łzy, niepostrzeżenie spływały w dół- jedna po drugiej.
Miała ogromną nadzieję, że Jacek jednak z tego wyjdzie. Nie. Musi wyjść. Jeszcze będzie spacerował z nią po ich ulubionym parku i z uśmiechem szeptając jej, jak pięknie dziś wygląda.
Posterunkowa uśmiechnęła się przez łzy, cały czas patrząc na beznamiętną twarz dyżurnego.
Siedziała tak jeszcze chwilę, aż usłyszała za sobą donośny krzyk. Zaskoczona nagłym dźwiękiem podskoczyła w miejscu i natychmiast odwróciła głowę do źródła hałasu.
W drzwiach stał lekarz opiekujący się Jackiem. Wyglądał na wściekłego, pięści i usta miał szczelinie zaciśnięte, był bardzo blady.

-Co pani tu robi?!- wykrzyczał, podchodząc bliżej Oli.
Dziewczyna spojrzała na niego z zaskoczeniem w oczach.
-Pielęgniarka powiedziała mi, że mogę wejść..- zaczęła wyjaśniać zaniepokojona Olka, jednak nie było jej dane skończyć.
-Która pielęgniarka?! Czy zdaje sobie pani sprawę, że to oddział zamknięty? Tu nie można wchodzić byle komu, proszę natychmiast wyjść- wrzasnął, niemal siłą wyciągając Olkę z pokoju.
Dziewczyna spojrzała jedynie tęsknym wzrokiem w stronę łóżka Jacka. Nie próbowała się opierać, nie miała już na to wszystko siły.
Doktor stał jeszcze przed salą, udzielając jej kazań na temat zasad panujących w szpitalu. Jednak ona nie słuchała, patrzyła jednak na swojego chłopaka, którego znów oddzielała od niej gruba szyba.
-Jak już wcześniej mówiłam, pielęgniarka pozwoliła mi wejść- powiedziała ostatecznie Ola, po raz kolejny próbując wyjść z tej nieprzyjemnej sytuacji.
Mężczyzna zmierzył ją bacznym wzrokiem i już otworzył usta, jednak został powstrzymany przed wyrecytowaniem kolejnych punktów regulaminu.
-To prawda, ja wpuściłam panią Olę- orzekł spokojny, kobiecy głoś dobiegający zza placów dwójki.
-Danusiu! Ale dlaczego? Przecież wiesz, że…- spojrzał na nią z wyrzutem, ale po chwili zamilkł, przyciśnięty spojrzeniem pielęgniarki.
-Nie obchodzą mnie twoje regulaminy. Pani Ola chciała się spotkać z chłopakiem, a ja nie miałam zamiaru jej tego utrudniać. Tyle. –zakończyła z uniesioną głową.
Widać było, że to ona tak naprawdę tu rządziła. Lekarz spuścił jedynie wzrok, wymijając kobiety, kierując się do pokoju personelu.
Ola patrzyła z podziwem na Danusię. Z początku sprawiała wrażenie drobnej i delikatnej, a tu taka ‘’cicha woda…’’. Po chwili kobieta odwróciła się do niej.
-Proszę się tym nie przejmować, on już taki jest- uśmiechnęła się pokrzepiająco, co Aleksandra odwzajemniła.
-Dziękuję za wszystko. Tak poza tym, jestem Ola- przedstawiła się, wyciągając rękę.
Danusia z uśmiechem potrząsnęła ją.
-Danusia. Myślę Olu, że powinnaś wrócić teraz do domu. Proszę, tu jest mój numer, gdyby tylko cos się działo zadzwonię- powiedziała, dając jej kartkę z numerem.
Posterunkowa podziękowała i wedle zalecenia udała się w stronę wyjścia, jeszcze raz spoglądając na łózko Jacka. Nie widziała nigdzie Tomka, ale on pewnie poszedł uzupełniać jakieś papiery. Postanowiła na niego nie czekać. Wyszła na dwór, czekając na zamówioną wcześniej taksówkę. Pogoda nadał była nieciekawa, mroźny deszcz przeszywał ją do szpiku kości. Okryła się szczelniej kurtką, jednak to nie pomagało.
Po kilku chwilach oczekiwania usłyszała donośny, męski głos, wzywający ją po imieniu.
-Hej, Olunia, to ty?

Witam w rozdziale VII!
Pojawia się on dopiero teraz, niestety, ale brak weny dawał mi się we znaki. Nie chciałam pisać czegoś, co nie miało by większego sensu, więc postanowiłam po prostu przeczekać ten chwilowy moment pustki w mojej głowie.
Jestem również świeżo po obejrzeniu 2 pierwszych odcinków nowej serii. Te emocje… przez cały seans zdążyłam zjeść dwie paczki orzeszków XD
Ale mówiąc bardzo ogólnikowo- podobało mi się. Te emocje, chociaż było ich tak wiele, tworzą tu chyba największy plus.
A wracając do rozdziału. Podobało wam się? Jak myślicie, kto wołał do Olki i jak ona na to zareaguje?  Jak oceniacie reakcje lekarza i Danusi? Swoja drogą, pielęgniarka była wzorowana, oczywiście na postaci Danusi z ‘’Pielęgniarek’’ w którym, jak dobrze wiemy, grał Przemysław Puchała- serialowy Jacek.
Zachęcam również do komentowania, dajecie mi tym naprawdę ogromną motywację~!
Pozdrawiam serdecznie i do następnego!