~Rozdział VIII~
-No i po co ci to było? Teraz będziesz cała poobijana.-powiedział krytycznie.
Ola przyjrzała mu się bliżej. Był to około trzydziestoletni mężczyzna ubrany w luźną bluzę i niebieskie dżinsy. Miał długie, brązowe włosy, szare oczy…ot, facet, jakich we Wrocławiu wielu. Jednak jej uwagę przyciągnął jeden szczegół. Szczegół, który mógł być z łatwością pominięty, jednak czujne oko policjantki wyłapało go bez problemu. A była to mianowicie jego dłoń, a raczej to, co się na niej znajdowało. Przez długość palca wskazującego ciągnęła się długa, ciemna blizna, która nieumiejętnie próbowała być ukryta przez podkład kryjący. Ola patrzyła na nieznajomego dłuższą chwilę, aż w końcu zdenerwowany mężczyzna zamachnął się i schował rękę do kieszeni. Nagle zaczął na nią spoglądać wrogo.
-Co się tak gapisz? Przecież dobrze wiesz, skąd ona się wzięła, nie udawaj greka -rzekł, udając urażonego.
Posterunkowa patrzyła na niego jeszcze przez chwilę, a potem wstała, otrzepując kurz ze spodni.
-Przepraszam, musiał mnie pan z kimś pomylić.-opowiedziała dyplomatycznie, odwracając się i idąc przed siebie.
Znów usłyszała ciężki tupot, mężczyzna widać zerwał się do biegu. Kiedy już znaleźli się na tej samej odległości szarpnął ją za ramię i siłą odwrócił ,sprawiając, że ich twarze dzieliły teraz centymetry.
Olka wystraszyła się nie na żarty. Próbowała się szarpać, jednak mężczyzna nadal trzymał ją w żelaznym uścisku. Po kilku próbach przestała i tylko spokojnie czekała na dalszy rozwój sytuacji. W końcu była policjantką, nie odważyłby się zrobić jej krzywdy! Uniosła głowę, patrząc prosto w wyniosłe oczy mężczyzny. Ten cały czas intensywnie się jej przyglądał.
Trwało to kilka minut. W końcu chłopak puścił ją.
-A więc naprawdę mnie nie pamiętasz?- spytał już nico łagodniejszym tonem, a jego chłodne oczy zostały przysłonięte mgiełką nostalgii.
-Powtarzam po raz kolejny: zaszła jakaś pomyłka! Musiał mnie pan z kimś pomylić, pierwszy raz pana widzę!- wykrzyczała Olka, oddalając się kilka kroków od nieznajomego. Ten tylko nieznacznie się uśmiechnął.
-Nic się nie zmieniłaś, wiesz?-powiedział nadal się uśmiechając. Pochylił się i zaczął szukać czegoś w skórzanej torbie, przewieszonej na ramieniu. Po chwili wyciągnął stary, zużyty portfel. Podał go posterunkowej.
Ona spojrzała na niego jak na wariata. Po co jej niby portfel jakiegoś obcego gościa?
Mężczyzna widząc jej wzrok jedynie westchnął, ale cierpliwie wyciągnął jej go z ręki, otworzył i pokazał ponownie.
Nie było tam nic szczególnego, kilka groszówek, jakieś
drobiazgi…jednak jedna rzecz zwróciła uwagę posterunkowej. Było to stare,
zniszczone zdjęcie wsadzone za materiał przedmiotu. Wyjęła je i obejrzała
dokładnie. Przedstawiało dwójkę dzieci: chłopca i dziewczynkę, młodych,
najwyżej dziesięcioletnich. Znacznie się od siebie różnili. Ten pierwszy miał
na sobie stare, zniszczone spodenki i porwaną bluzkę. Jednak pomimo tego był
bardzo ładny. Miał krótkie, niechlujnie ułożone brązowe włosy i ciepłe, brązowe
oczy. Jego koleżanka zaś była bardzo zadbana, ubrana w idealnie wyprasowaną,
niebieską sukieneczkę, a długie, brązowe włosy miała spięte w dwa kucyki. Oboje
trzymali się za rączki i mimo znaczących różnic uśmiechali się szeroko,
sprawiają wrażenie dobrych przyjaciół. I było tam jeszcze coś…blizna. Na lewej dłoni
chłopca. Wyglądała na świeżą. Miała intensywny, różowy odcień, wyglądała, jak
rana po cięciu szkłem.
Olka nagle przypomniała sobie wszystko. Wzięła głęboki,
gwałtowny wdech i spojrzała na mężczyznę stojącego przed nią. Ten tylko pokiwał
głową i spojrzał na nią smutno.
-A więc przypomniałaś sobie, Oleńko? Miło mi to…widzieć-
uśmiechnął się łagodnie, ale jego oczy nadal pozostawały smutne.
-Alan, ja…-i co właściwie chciała mu powiedzieć? ‘’Wybacz,
że o tobie zapomniałam’’? Nic, co przychodziło jej na myśl nie brzmiało zbyt
sensownie. Stała tam tylko i przez
dłuższą chwilę patrzyła na niego oniemiała. W jej oczach zaczęły zbierać się
łzy. Alan podszedł do niej i delikatnie się uśmiechnął. Objął posterunkową. Z
początku nieśmiało, potem coraz pewniej, a ta nawet się nie opierała. Miała
dość.
-Nie płacz. Wiesz, że i ja się wtedy źle czuję-popatrzył na
nią z troską i otarł jej łzy.
Olka przez cały ten czas się nie odzywała .Nie wiedziała,
jak powinna się zachować. Po prostu stała tam i czekała na dalszy rozwój
sytuacji. Po chwili młodzi oderwali się od siebie. Alan gładził delikatnie jej
ramię, ona odwróciła wzrok, tym razem uparcie wpatrując się w ziemię, jednak
zaraz poczuła na swojej twarzy wilgotny materiał, który szczelnie został
dociśnięty do jej nosa. Natychmiast szarpnęła się, bo dobrze wiedziała, co to
oznacza. Kłopoty.
Spojrzała na Alana z zaskoczeniem, co on robił? Oszalał?
Próbowała krzyczeć, jednak żadne dźwięk nie wydobywał się z jej ust. Jej
powieki stawały się coraz cięższe, a i po chwili nogi odmówiły jej
posłuszeństwa. Ostatnie, co zobaczyła, to przepraszający wzrok mężczyzny, który
przytrzymał ją przed upadkiem.
Chłopak podniósł nieprzytomną dziewczynę i delikatnie wziął
ją na ręce. Z ogromną troską i ostrożnością przeniósł ją do stojącego nieopodal
granatowego samochodu. Ułożył ją na tylnym siedzeniu, a sam wsiadł za
kierownicę i odjechał.
Nareszcie się doczekałam...
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział. Wszystko było takie trochę dziwne... To że Ola na początku nie poznała Alana, to normalne, w koncu minęło tyle lat. No ale on się zachowywał tak jakoś... trochę agresywnie... I kiedy już w końcu po zobaczeniu zdjęcia, Ola sobie przypomniała kim on jest, wydawało się, że będzie okej. Ten Alan ją przytulił..... A tu nagle.... No i gdzie on ją wywiózł?
Czekam z niecierpliwością na next i zapraszam do mnie.
Pozdrawiam i życzę weny
Agresywność Alana można tłumaczyć jednym:rozczarowaniem.Z pewnością spodziewał się,że Ola rzuci mu się w ramiona,ta jednak go nie poznała,uznała za obcego.A co do porwana:może to wszystko nie jest takie,na jakie wygląda?
UsuńRozdział był nieco dziwny,zgadzam się,ale zapewniam,że wszystko jeszcze się wyjaśni.
Dziękuję serdecznie i nawzajem ;3
Powiem Ci, że opłacało się czekać :P
OdpowiedzUsuńZ tym czasem to Cię rozumiem :) Ten Alan taki jakiś dziwny i to 'porwanie'
A tak wgl to fajny pomysł i genialny rozdział ;)
Czekam na kolejny :*
I życzę dużo wolnego czasu =^.^=
Kamień z serca ;3
UsuńJak już wspomniałam wcześniej-może to porwanie wcale nie jest takie,na jakie wygląda? *dziwnie to brzmi xD*
Dziękuję bardzo ;3
A czas to by się rzeczywiście przydał.I to bardzo ;3
Świetne opowiadanie. A ten Alan, to jest jakiś dziwny. Mam nadzieje, że na następne opowiadanie nie będę musiała tyle czekać. Z niecierpliwością czekam na next.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny.
S.t.o.
Dziękuję bardzo,a co do Alana-jego historia rozwinie się nieco w następnym rozdziale.
UsuńRównież pozdrawiam, dziękuję bardzo ;3
Super opowiadanie i myślę że skoro wcześniej jako dzieci byli przyjaciółmi teraz chyba tak bardzo Alan się nie zmienił i z pewnością wszystko się wyjaśni . Czekam na next .
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie i życzę weny Ela .
I z tym czasem masz rację a ja jeszcze ostatnio mam doła
Super opowiadanie i myślę że skoro wcześniej jako dzieci byli przyjaciółmi teraz chyba tak bardzo Alan się nie zmienił i z pewnością wszystko się wyjaśni . Czekam na next .
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie i życzę weny Ela .
I z tym czasem masz rację a ja jeszcze ostatnio mam doła