~Rozdział VII~
Nagle usłyszała za sobą znajomy, ciepły głos.
-Pani Olu!- krzyknęła biegnąca w stronę posterunkowej
pielęgniarka, którą przed chwilą spotkała.
Aleksandra odwróciła się zrezygnowana i patrzyła, jak
kobieta zatrzymuje się przy niej, próbując złapać oddech.
-Coś się stało?- spytała policjantka
-Chciałaby pani wejść do pana Jacka?- spytała z delikatnym
uśmiechem, obserwując, jak twarz drugiej kobiety z zmęczonej i wyczerpanej
powoli zmienia się na szczęśliwą i pełną nadziei.
-Tak, oczywiście! Ale…-
nagle przypomniała coś sobie i nieco posmutniała.
-Lekarz nie pozwolił mi tam teraz wchodzić. Jacek musi
odpoczywać, tak powiedział- oświadczyła Ola znów odwracając się ku szklanym
drzwiom.
-Wiem, słyszałam. Ale proszę zobaczyć, mam klucze i mogę
panią wpuścić. Tylko… niech to zostanie między nami, w porządku?- spytała
pielęgniarka, wyjmując z kieszeni pęk małych kluczyków, szukając tego
odpowiedniego.
-Tak, oczywiście! Dziękuję pani!- wykrzyczała uradowana Olka
i już miała po raz kolejny tego dnia rzucić się jej w ramiona, jednak w
ostatniej chwili się powstrzymała.
Kobieta podeszła do drzwi , otwierając je. Szerokim ruchem ręki zaprosiła kobietę do
środka.
Gdy tylko Ola przekroczyła próg pomieszczenia dopadł ją ten
sam nieprzyjemny, szpitalny zapach, który musiała znosić przez kilkanaście lat
swojego dzieciństwa, kiedy to każdą wolną chwilę spędzała przy chorej matce. Na
samą myśl o tym brunetka poczuła łzy w oczach, ale nawet nie próbowała ich
powstrzymywać. Zbyt wiele dziś się wydarzyło, nie było sensu udawać ‘’twardej’’.
Pokój był duży i przestronny, był w stanie pomieścić 6 osób.
Olka przyjrzała się innym pacjentom. Jeden z nich miał złamaną nogę, drugi
rękę, jeden leżał z pustym wzrokiem, a inny po prostu spał. Jednak pośród nich
był również Jacek, jej Jacek. Leżał na ostatnim, śnieżnobiałym łóżku. Nie
wyglądał ani trochę lepiej, niż wcześniej. Posterunkowa niepewnie podeszła do
niego. Przez chwilę patrzyła tylko w ciszy, a potem usiadła na brzegu łóżka,
automatycznie kładąc dłoń na jego bladej twarzy. Niemal natychmiast w jej
oczach pojawiły się łzy, niepostrzeżenie spływały w dół- jedna po drugiej.
Miała ogromną nadzieję, że Jacek jednak z tego wyjdzie. Nie.
Musi wyjść. Jeszcze będzie spacerował z nią po ich ulubionym parku i z
uśmiechem szeptając jej, jak pięknie dziś wygląda.
Posterunkowa uśmiechnęła się przez łzy, cały czas patrząc na
beznamiętną twarz dyżurnego.
Siedziała tak jeszcze chwilę, aż usłyszała za sobą donośny
krzyk. Zaskoczona nagłym dźwiękiem podskoczyła w miejscu i natychmiast
odwróciła głowę do źródła hałasu.
W drzwiach stał lekarz opiekujący się Jackiem. Wyglądał na
wściekłego, pięści i usta miał szczelinie zaciśnięte, był bardzo blady.
-Co pani tu robi?!- wykrzyczał, podchodząc bliżej Oli.
Dziewczyna spojrzała na niego z zaskoczeniem w oczach.
-Pielęgniarka powiedziała mi, że mogę wejść..- zaczęła
wyjaśniać zaniepokojona Olka, jednak nie było jej dane skończyć.
-Która pielęgniarka?! Czy zdaje sobie pani sprawę, że to
oddział zamknięty? Tu nie można wchodzić byle komu, proszę natychmiast wyjść-
wrzasnął, niemal siłą wyciągając Olkę z pokoju.
Dziewczyna spojrzała jedynie tęsknym wzrokiem w stronę łóżka
Jacka. Nie próbowała się opierać, nie miała już na to wszystko siły.
Doktor stał jeszcze przed salą, udzielając jej kazań na
temat zasad panujących w szpitalu. Jednak ona nie słuchała, patrzyła jednak na
swojego chłopaka, którego znów oddzielała od niej gruba szyba.
-Jak już wcześniej mówiłam, pielęgniarka pozwoliła mi wejść-
powiedziała ostatecznie Ola, po raz kolejny próbując wyjść z tej nieprzyjemnej
sytuacji.
Mężczyzna zmierzył ją bacznym wzrokiem i już otworzył usta,
jednak został powstrzymany przed wyrecytowaniem kolejnych punktów regulaminu.
-To prawda, ja wpuściłam panią Olę- orzekł spokojny, kobiecy
głoś dobiegający zza placów dwójki.
-Danusiu! Ale dlaczego? Przecież wiesz, że…- spojrzał na nią
z wyrzutem, ale po chwili zamilkł, przyciśnięty spojrzeniem pielęgniarki.
-Nie obchodzą mnie twoje regulaminy. Pani Ola chciała się
spotkać z chłopakiem, a ja nie miałam zamiaru jej tego utrudniać. Tyle. –zakończyła
z uniesioną głową.
Widać było, że to ona tak naprawdę tu rządziła. Lekarz
spuścił jedynie wzrok, wymijając kobiety, kierując się do pokoju personelu.
Ola patrzyła z podziwem na Danusię. Z początku sprawiała
wrażenie drobnej i delikatnej, a tu taka ‘’cicha woda…’’. Po chwili kobieta
odwróciła się do niej.
-Proszę się tym nie przejmować, on już taki jest-
uśmiechnęła się pokrzepiająco, co Aleksandra odwzajemniła.
-Dziękuję za wszystko. Tak poza tym, jestem Ola-
przedstawiła się, wyciągając rękę.
Danusia z uśmiechem potrząsnęła ją.
-Danusia. Myślę Olu, że powinnaś wrócić teraz do domu.
Proszę, tu jest mój numer, gdyby tylko cos się działo zadzwonię- powiedziała,
dając jej kartkę z numerem.
Posterunkowa podziękowała i wedle zalecenia udała się w
stronę wyjścia, jeszcze raz spoglądając na łózko Jacka. Nie widziała nigdzie
Tomka, ale on pewnie poszedł uzupełniać jakieś papiery. Postanowiła na niego
nie czekać. Wyszła na dwór, czekając na zamówioną wcześniej taksówkę. Pogoda
nadał była nieciekawa, mroźny deszcz przeszywał ją do szpiku kości. Okryła się
szczelniej kurtką, jednak to nie pomagało.
Po kilku chwilach oczekiwania usłyszała donośny, męski głos,
wzywający ją po imieniu.
-Hej, Olunia, to ty?
Witam w rozdziale VII!
Pojawia się on dopiero teraz, niestety, ale brak weny dawał
mi się we znaki. Nie chciałam pisać czegoś, co nie miało by większego sensu,
więc postanowiłam po prostu przeczekać ten chwilowy moment pustki w mojej
głowie.
Jestem również świeżo po obejrzeniu 2 pierwszych odcinków
nowej serii. Te emocje… przez cały seans zdążyłam zjeść dwie paczki orzeszków
XD
Ale mówiąc bardzo ogólnikowo- podobało mi się. Te emocje, chociaż
było ich tak wiele, tworzą tu chyba największy plus.
A wracając do rozdziału. Podobało wam się? Jak myślicie, kto
wołał do Olki i jak ona na to zareaguje? Jak oceniacie reakcje lekarza i Danusi? Swoja
drogą, pielęgniarka była wzorowana, oczywiście na postaci Danusi z ‘’Pielęgniarek’’
w którym, jak dobrze wiemy, grał Przemysław Puchała- serialowy Jacek.
Zachęcam również do komentowania, dajecie mi tym naprawdę
ogromną motywację~!
Pozdrawiam serdecznie i do następnego!
Świetne opowiadanie. Z niecierpliwością czekam na next.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny.
S.t.o.
Dziękuję bardzo,również pozdrawiam c;
UsuńŚwietne opowiadanie. Z niecierpliwością czekam na next.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny.
S.t.o.
Przemek Puchała grał w "Pielęgniarkach"???
OdpowiedzUsuńOpowiadanie jest świetne. Ale jak mogłaś skończyć w takim momencie? Teraz ciągle będę się zastanawiać kto wolał do Oli. Nic mi nie przychodzi do głowy. Nie mam pojęcia kto to mógł być.
Czekam z niecierpliwością na next.
Pozdrawiam i życzę weny
Yup,jako mąż pielęgniarki Danusi c;
UsuńNo cóż,podpowiem tyle-to będzie osoba,której do tej pory jeszcze nie poznaliśmy,a która świetnie zna panią posterunkową.
Dziękuję bardzo i również pozdrawiam c:
Ooo w którym odcinku mogłabym go zobaczyć? :D
UsuńPo raz pierwszy wystąpił w odcinku 54,a potem to już różnie,trzeba by było poszukać.Fajny tu zbieg okoliczności,Darek jako stomatolog zostanie uwiedziony przez dawną,licealną miłość-Olę xD
Usuńtymczasem,łapaj linka i miłego oglądania c;
http://www.ipla.tv/Pielegniarki-odcinek-54/vod-6014465
Bardzo bardzo Ci dziękuję :*
UsuńŚwietne opowiadanie
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam z niecierpliwością na next Magda
Dziękuję bardzo,również pozdrawiam c;
UsuńOpowiadanie rewelacyjne zresztą jak zwykle . I zastanawiam się wołał Olę może jakiś kolega którego Ola nie widziała od lat ? Czekam z niecierpliwością na next Pozdrawiam i życzę weny Ela
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo ^w^
UsuńNa razie nie mogę tego zdradzić,ale ciekawie kombinujesz c;
Również serdecznie pozdrawiam ^^
KIEDY NEXT⁉⁉⁉
OdpowiedzUsuń