czwartek, 4 lutego 2016

Rozdział V

~Rozdział V~

W tym samym czasie, dom Tomka
-Tak, wiem…-w tej chwili jego głos się urwał, połączenie zostało przerwane.
-Jacek…Jacek?!Słyszysz mnie?-krzyczał Tomek.
Po kilku bezowocnych próbach ponownego dodzwonienia się do Jacka Tomek w końcu przestał.
W jego głowie brzmiała tylko jedna myśl. Coś się stało.
A co jeśli…
Blady jak ściana Tomek spojrzał tępym wzrokiem w przestrzeń, a w jego oczach niemalże natychmiast pojawiły się łzy.  A co jeśli…
Mężczyzna potrząsną głową. Nie, to pewnie jakieś kłopoty na linii, wszystko jest w porządku. Musi być.
Nagle, niczym oparzony wybiegł z przedpokoju, wchodząc do pokoju gościnnego. Siedziała tam jego żona i córeczka, wyglądało na to, że razem świetnie się bawią, oglądając kreskówki.
Na głośny stukot kroków obydwoje obrócili się, jednak nie widzieli już tego samego spokojnego i opanowanego człowieka. Tomek wyglądał, najłagodniej mówiąc, źle. Był bardzo blady, roztrzęsiony, oddech miał nierówny i ciężki, wyglądał niczym maratończyk, który przed chwilą przekroczył linię mety.
Julia wstała z fotela i z troską w oczach podeszła do męża.
-Nie wyglądasz za dobrze… coś się stało, źle się czujesz?-spytała kobieta.
Spojrzał na nią z niepewnością. Czy był sens, by jej o tym mówić? Raczej tak, w końcu to też jej sprawa.
Wziął głęboki, drżący oddech i opowiedział jej wszystko. Julia słuchała go z uwagą co jakiś czas marszcząc brwi i cicho przytakując.
Po kilku minutach wyjaśnień Tomek spojrzał na kobietę. Miał nadzieję, że mu pomoże, doradzi, tak jak to robi zwykle.
-Próbowałeś potem do niego dzwonić?-zapytała cicho pogrążona w swoich myślach Julia.
-Tak, oczywiście, ale nie odbiera!
Po chwili uniosła głowę, a w jej oczach na powrót pojawiła się znajoma pewność siebie.
-W takim razie uważam ,że powinieneś pojechać do mieszkania Jacka. Może nie potrzebnie panikujesz, a on już dawno siedzi w domu?- zasugerowała delikatnie, a mąż jedynie spojrzał na nią z gniewem.

-Oczywiście nie myślę, że zbędnie panikujesz, ale moim zdaniem za szybko wyciągnąłeś wnioski-poprawiła się szybko Julia. Dobrze wiedziała, że Tomek nie lubi, gdy ktoś, a szczególnie ona wytyka mu błędy i przeoczenia. To między innymi było częstym tematem ich kłótni.
Jednak tym razem Tomek kiwnął jedynie głową, nie miał czasu na zbędne rozmowy.
Nagle Julia przypomniała sobie coś, co przez nieuwagę przeoczyła. Uderzyła się w czoło, to było tak oczywiste!
-Dzwoniłeś do Oli? Przecież ona na pewno wie, gdzie jest Jacek!- wykrzyknęła uradowana kobieta, to mogło być rozwiązaniem ich problemu!
Tomek jednak spojrzał na nią ponuro.
-Z tego co wiem, każdy poszedł w swoją stronę, więc to raczej niemożliwe, by Ola wiedziała, gdzie jest Jacek-odparł  mężczyzna. W tym wypadku pozostało mu tylko jedno rozwiązanie.
-Masz rację, pojadę do niego. Zaraz zadzwonię też do Oli, niech pojedzie ze mną-oświadczył Tomek wstając i kierując się po kurtkę. Julia poszła za nim.
Gdy skończył się ubierać żona podeszła do niego i mocno go przytuliła.
-Wszystko jest  porządku. Na pewno nic mu nie jest i siedzi już w domu.-szepnęła mu do ucha ciepłym głosem. Zadziałało to niezwykle pokrzepiająco, gdyż Tomek od razu się uśmiechnął i pewnie wyszedł z domu, kierując się do samochodu.
Po kilku minutach drogi wyjął telefon i zadzwonił do Oli. Opowiedział jej po krótce wszystko co się zdarzyło. Lekko zaniepokojona dziewczyna obiecała, że pojedzie z nim do mieszkania chłopaka.
Około pół godziny zajęło mu dojechanie do mieszkania Ola. Dziewczyna już tam stała, czekała na niego. Wyglądała na przejętą, jednak starała się tego nie okazywać.
Podeszła do samochodu i weszła do środka, witając się.
-Cześć, Tomek. Myślisz, ze coś mogło się stać?-posterunkowa zaczęła bez owijana w bawełnę.
 Bała się o swojego chłopaka, a z poważnego tomu jego brata mogła wywnioskować, że rzeczywiście coś mogło mieć miejsce.
-Nie wiem, Ola. Z jednej strony może to tylko moje urojenia, a z drugiej…jeśli naprawdę cos się stało, a ja nie zareagowałbym, nie wybaczyłbym sobie tego…-rzekł zrezygnowanym głosem.
 Za wszelką cenę nie chciał pokazywać dziewczynie tej wielkiej więzi jaka łączyła go z bratem. Tak naprawdę nie wiedział czemu, policjantka wydawała się być porządna.
-No dobrze, jedźmy już.-ucięła rozmowę Ola.
Przez całą drogę jechali w ciszy, nikt nie miał ochoty na rozmowę.
Po około godzinie dojechali do mieszkania Jacka. Wspięli się po schodach, a po kilku chwilach stali już pod mieszkaniem 25, należącym do dyżurnego.
Ola wystąpiła na przód i pewnie pociągnęła za klamkę, jednak drzwi nie ustąpiły. Dziewczyna spojrzała na Tomka, który wydawał się być coraz bardziej przejęty.
-To jeszcze o niczym nie znaczy, może wyszedł na zakupy, albo coś…-starała się go pocieszyć, jednak sama straciła całą swoją pewność. Dobrze wiedziała, że o tej godzinie Jacek nie rusza się z domu nawet na krok.
W pewnym momencie rozległ się dzwonek telefonu Oli. Wyjęła go z kieszeni i spojrzała na wyświetlacz. Nie znała tego numeru, jednak mimo wszystko odebrała.
-Posterunkowa Aleksandra Wysocka, słucham-przedstawiła się formalnie Ola. Nie miała ochoty na rozmowy, ale być może to ktoś z pracy.
-Cześć, z tej strony Maciek, z drogówki, pamiętasz? Piliśmy kiedyś razem kawę na stołówce.
Nagle Ola przypomniała sobie niskiego, szczupłego chłopaka o burzy rudych włosów.
-Ach, cześć, Maciek… posłuchaj, nie mam teraz czasu rozmawiać, może zdzwonimy się później?-spytała zrezygnowana posterunkowa. To naprawdę nie był czas na tego typu rozmowy.
-Nie, nie, ja w innej sprawie! Jesteś dziewczyną Jacka Nowaka, prawda?-spytał szybko Maciek.
Serce Oli na chwile zamarło, jednak przytaknęła.
-Otóż mam dla ciebie wiadomość. Na ulicy Herberta kilka godzin temu miał miejsce wypadek, a z tego co mi wiadomo, poszkodowanym był właśnie Jacek. Spowodowane to zostało najprawdopodobniej przez śliską nawierzchnię. Na szczęście jakiś kierowca wezwał pogotowie i został przewieziony do szpitala-tu Maciek zatrzymał się. 
Wiedział, że tego typu wiadomości działają niczym grom z jasnego nieba dla najbliższych poszkodowanego. Dał Oli chwilę na przyswojenie sobie tej informacji.
-Wiadomo co z nim?-po dłuższym momencie  odezwała się posterunkowa.
 Głos miała słaby, jednak za wszelką cenę starała się dowiedzieć o szczegółach zdarzenia.
-No i tutaj właśnie mam dla ciebie smutną wiadomość. Otóż inna ekipa rozmawiała już z lekarzami. Robili wszystko, co w ich mocy, ale niestety…

~~~~
Witam w rozdziale piątym!
Postanowiłam rozwinąć nieco wątek poszukiwań i  reakcji Oli i Tomka. Zawsze to nieco bardziej ciekawe, niż zwykle i proste ‘’Ola i Tomek szukali Jacka w jego mieszkaniu, jednak ono okazało się puste’’, czy coś w tym stylu xD
 Niestety, taki już mój styl. Rozwijam każdy wątek , staram się przekazywać go Wam jak najbardziej obrazowo.
No cóż…jak myślicie, jaką wiadomość ma dla Oli Maciek? Czy to już koniec?
Kolejny rozdział pojawi się, miejmy nadzieję, w weekend.
Zmieniłam również nieco wygląd bloga.Jak wam się teraz podoba?
Pozdrawiam wszystkich serdecznie! ^^
~~~~~

10 komentarzy:

  1. Nie nie nie!!! Jackowi nie mogło sie coś stać... On z tego wyjdzie... Bo wyjdzie prawda?
    Super opowiadanie
    Alicja

    OdpowiedzUsuń
  2. Opowiadanie cudowne , mam nadzieję ze Jacek z tego wyjdzie?
    Czekam na next . Pozdrawiam i życzę weny Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dowiemy się tego w następnym rozdziale c;
      Dziękuję,również pozdrawiam ^^

      Usuń
  3. Świetne opowiadanie. Ale niestety... nie dowiedzieli się niczego o stanie Jacka??
    Czekam na next.
    Pozdrawiam i życzę weny.
    żabka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O szczegółach dotyczących stanu Jacka dowiemy się w następnym rozdziale ^^
      Dziękuję,pozdrawiam c;

      Usuń
  4. Może po prostu nie mogli przyjąć Go do najbliższego szpitala i pojechali z Nim do jakiegoś szpitala, gdzieś dalej (moja pierwsza myśl) Ja osobiście lubię jak jakiś wątek jest rozwinięty (wtedy jest więcej szczegółów xD) Wygląd bloga świetny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety,nie w tym rzecz,ale bardzo fajnie kombinujesz c;
      Dziękuję bardzo ^^

      Usuń
  5. Świetne opowiadanie mam nadzieję że Jackowi ni nie będzie
    Pozdrawiam i czekam na next Magda

    OdpowiedzUsuń